Tekst "Rzeczpospolita lustracyjna" w lutowym (2006) numerze "Pressu" informuje, że wśród nazwisk zbieżnych z nazwiskami redaktorów "Rzeczpospolitej" na tzw. liście Wildsteina jest nazwisko Zofii Krajewskiej, dodając do tego opinię, że w redakcji ta lista "została wykorzystana do insynuacji".
Proszę zatem o poinformowanie Czytelników "Pressu," że na poszerzonej o dwie rubryki liście Wildsteina, dostępnej na stronie www "Głosu", przy tym nazwisku widnieje adnotacja "KBW". Ta wojskowa formacja resortu spraw wewnętrznych została rozwiązana w roku 1965. Gdyby zatem osobą wymienioną na liście Wildsteina była moja żona, musiałaby rozpocząć służbę w KBW w okresie nauki w szkole podstawowej i to pod nazwiskiem, które przybrała w siedem lat później.
Nie wiem czy red. Wildstein mógł wybrać, którą listę będzie kolportował. Wiem natomiast, że wyobraźni zabrakło mu nie tylko wobec swojego redaktora naczelnego, co przyznaje w "Pressie", ale przede wszystkim wobec tysięcy ludzi, których nazwiska i imiona są zbieżne z widniejącymi na rozpowszechnionej przez niego liście.
Andrzej Krajewski, Warszawa
(wskaźnik zbieżności trzy).
PS. Informacja dla tych, którzy na podstawie tej listy i wcześniejszych symptomów zewnętrznych (praca tłumacza u korespondentów zagranicznych, wyjazd na stypendium Fulbrighta w latach ’80) byli pewni, ze cos w tym musialo byc: status pokrzywdzonego dostałem z Instytutu Pamięci Narodowej w lipcu 2006 roku (Zaświadczenie 1653/06)..