Strona główna Kontakt English Version
 
Rzetelne media Kim jestem Co myślę Tłumaczenia, guide Linki Ajaks Bed & Breakfast
 
   
.: aktualnie
.: o mediach
.: o Ukrainie
.: o Indiach
.: o Sri Lance

. O INDIACH

Komitet Wykonawczy FIJ

Żurnaliści nad Gangesem

Indie to największa, ale szczególna demokracja świata: 1,2 mld obywateli, głosowanie na kwiaty oznaczające partie, w hotelach i bankach wielgachne księgi do notowania wszystkiego, siedmiokrotne sprawdzanie paszportów i biletów na lotnisku, odmienne ceny zwiedzania zabytków dla Hindusów i cudzoziemców. Przez dwa ostatnie dni listopada tego roku w stolicy Indii obradowali członkowie władz IFJ - Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy.

Zasada jest taka: im biedniejszy kraj, tym wystawniejsze obrady. Rok temu w Waszyngtonie co półroczne spotkanie Komitetu Wykonawczego IFJ odbywało się w sali konferencyjnej któregoś ze związków zawodowych. Był co prawda piękny widok na Waszyngton z tarasu na górze, ale poza tym standard Mc Donalda: kawa w papierowych kubkach, hamburgery na lunch, a wieczorne przyjęcie z piwem i chipsami, które zresztą wspominam najmilej - w ogródku podmiejskiego domu wiceprezydent Lindy Foley.

Teraz, czyli w końcu listopada 2003 roku, obradowaliśmy w New Delhi. Hotelu Park nie powstydziłyby się Paryż i Londyn: drzwi otwierał Sikh w czerwonym turbanie, w pokojach były inkrustowane meble na zamówienie, a łazienka - cała w marmurze. Ale i tak nie był to szczyt możliwości: w pierwszy wieczór na spotkanie z Chrisem Pattenem, komisarzem do spraw stosunków zewnętrznych Unii Europejskiej, pojechaliśmy do jeszcze wspanialszego hotelu Taj Mahal, gdzie odbywało się doroczne spotkanie Indie-Unia Europejska.

Patten okazał się typowym Anglikiem ze wspaniałym poczuciem humoru, sypiącym anegdotami, ale o stalowym spojrzeniu swoich niebieskich oczu; nie chciałbym z tym jowialnym panem toczyć żadnych negocjacji. Przy drinkach i zakąskach rozmawiał z nami pół godziny na stojąco, później zasiedliśmy przy bankietowych stołach.

- Dobrze pamiętam o najważniejszej zasadzie współpracy z mediami: nigdy nie wchodź między dziennikarza, a bufet - powiedział Patten. Mówił rzeczywiście krótko: o Indiach, jako największej demokracji na świecie, starannie przestrzegającej wolności słowa, o wadze poczucia służby publicznej w pracy dziennikarskiej, czego dowiodła BBC nadając najbardziej obiektywne relacje z wojny w Iraku i o tym, że Unia powinna być znacznie twardsza w przestrzeganiu zasad konkurencji na rynku mediów.

Na sali poza gośćmi z IFJ byli także dziennikarze hinduscy; siedzący obok mnie starszy pan, ubrany w mundurowy garniturek, ze spokojem odbierał kolejne rozmowy komórkowe. - To znany sprawozdawca parlamentarny - wyjaśniła mi Sabina Inderjit, hinduska dziennikarka z IFJ. Wkrótce przestał przeszkadzać, bo Patten spełnił swoją obietnicę: ruszyliśmy na bufet zaopatrzony w indyjskie smakołyki, a whisky też nie brakowało.

ciąg dalszy »

:: Żurnaliści nad Gangesem

:: Czyścibuty nad Paliką
strona główna : kim jestem : co myślę : tłumaczenia, guide : linki : kontakt : english rzetelne media : bed & breakfast
  2005 © Maciej Jagielski. Wszelkie prawa zastrzeżone.