. O MEDIACH
Prędzej pójdą siedzieć
(artykuł dla „Życia”)
Jeśli to, co zapisał w uzasadnieniu decyzji o zwolnieniu z tajemnicy dziennikarskiej dwojga reporterów tygodnika „Wprost” warszawski sędzia zostanie utrzymane w mocy, to Wojciech Sumliński i Ewa Ornacka następny swój materiał napiszą z więziennej celi. Wykonanie polecenia sądu, nakazującego im ujawnienie „danych umożliwiających identyfikację osób udzielających informacji w sytuacji, gdy zastrzegły one nie ujawnienie powyższych danych”. dla każdego dziennikarza oznaczałoby bowiem tylko jedno - zawodową śmierć. Dlatego lepiej już byłoby iść za kratki.
Tajemnica dziennikarska to przecież fundament wiarygodności naszego zawodu. Do jej dotrzymania obliguje dziennikarzy nie tylko etyka zawodowa, ale i prawo. Art. 15 prawa prasowego wyraźnie stwierdza: „dziennikarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy danych umożliwiających identyfikację (...) osób udzielających informacji, jeśli osoby te zastrzegły nie ujawnianie powyższych danych”.
W zeszłym roku o zwolnienie z tajemnicy dziennikarskiej Adama Michnika i Pawła Smoleńskiego z „Gazety Wyborczej” zwracała się do sądu sejmowa komisja śledcza. Bezskutecznie - sąd nie przychylił się do tego wniosku. Od reporterów „Wprost” prokuratura chciałaby się dowiedzieć skąd dostali tekst zeznań gangstera Masy, obciążających polityków.
Podobne postanowienie wydał sąd w Płocku. Zezwolił on na przesłuchanie w charakterze świadków czworga dziennikarzy Super Expressu, Trybuny i Wprost, którzy ujawnili informacje ze śledztwa w sprawie afery byłego prezesa PZU. Zdaniem dziennikarzy jest to odwet prokuratorów apelacyjnych za krytykę powolności ich postępowania w tej sprawie.
ciąg dalszy » |