Strona główna Kontakt English Version
 
Rzetelne media Kim jestem Co myślę Tłumaczenia, guide Linki Ajaks Bed & Breakfast
 
   
.: aktualnie
.: o mediach
.: o Ukrainie
.: o Indiach
.: o Sri Lance

. O MEDIACH

Znaczenie dobrej wiary

Andrzej Marek jutro nie pójdzie siedzieć, bo Prokurator Generalny wszczął postępowanie o jego ułaskawienie, ale dziennikarze powinni dobrze wczytać się w uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego w sprawie redaktora z Polic.

- Co prawda formalnie w sytuacji Andrzeja Marka nic się nie zmieniło, ale wątpię czy będzie on musiał odbyć odroczoną do 23 września karę trzech miesięcy pozbawienia wolności – twierdzi Bartłomiej Sochański, obrońca redaktora naczelnego „Wieści Polickich”. Od kilku dni ma bowiem w ręku „Postanowienie o wszczęciu z urzędu postępowania o ułaskawienie” wobec swojego klienta, podjęte przez Ministra Sprawiedliwości na podstawie jego prośby. I chociaż podpisany pod nim zastępca Prokuratora Generalnego Ryszard Stefański nie wystąpił z wnioskiem o wstrzymanie wykonania kary więzienia, to jest wątpliwe, by w tej sytuacji sąd penitencjarny spieszył się z wzywaniem Andrzeja Marka do odbycia kary. Nie odbywa jej przecież w Polsce 30 tysięcy skazanych, dla których brak jest miejsca za kratami. Jest więc nadzieja, że najgłośniejsza i najbardziej kontrowersyjna sprawa ukarania dziennikarza za to, co napisał, obejdzie się bez finału, którego sama perspektywa wywoływała protesty polskich i zagranicznych obrońców wolności słowa.

Nie ma też wątpliwości, że odegrały one w takim jej zakończeniu znaczącą rolę. Najgłośniejszym z protestów było wczesną wiosną ustawienie przez jeden z tabloidów tygrysiej klatki przed Sejmem, gdzie - zamknięci na symboliczne łańcuchy - znani dziennikarze i redaktorzy odsiadywali półgodzinne kary za Andrzeja Marka. Wkrótce ich koledzy i podwładni ruszyli tropem tej sprawy i to, co wyłoniło się z ich relacji, niebezpiecznie zróżnicowało jej obraz. Redaktor Marek nie okazał się, niestety, nieskalanym rycerzem wolności słowa. Sąd miał mocne podstawy do uznania go winnym pomówienia lokalnego urzędnika. Wobec tego część z protestujących stwierdziła, że została oszukana, zaś inni wskazywali, iż zdanie „Andrzej Marek napisał prawdę” nigdy nie powinno było znaleźć się na planszy za ich plecami. Mimo tych zastrzeżeń machina obrony wolności słowa już jednak ruszyła: dziennikarską klatkę pokazały telewizje w Polsce i na świecie, na urzędy zeszła lawina listów w obronie redaktora z Polic i w konsekwencji 23 marca br. sąd udzielił mu półrocznego odroczenia wykonania kary ze względu na ... zaawansowaną ciążę żony.

ciąg dalszy »

:: Wyjście Cimoszewicza
    - manipulacja mediów
:: Heroldzi czy wyrobnicy
:: Prędzej pójdą siedzieć
:: Znaczenie dobrej wiary
:: Wolność słowa jako
   powinność obywatelska
:: Kamil, trzymaj się!
:: Niezależność mediów
strona główna : kim jestem : co myślę : tłumaczenia, guide : linki : kontakt : english rzetelne media : bed & breakfast
  2005 © Maciej Jagielski. Wszelkie prawa zastrzeżone.