Nowego rzadu nie ma i długo nie będzie, bo bracia K. chcą wziąć całą Polskę, tak jak w młodości księżyc i przedwyborcze zapowiedzi, że nie będziemy mieli jednojajowych premiera i prezydenta jakby się rozmywały. Czeka nas zatem miesiąc kluczenia.
Ja pokluczyłem sobie nieco wcześniej. W początku sierpnia w internecie wyszukałem na stronach Poczty Polskiej konto Rejonowego Urzędu Poczty Warszawa Ochota-Mokotów i wpłaciłem na nie należność za abonament radiowo-telewizyjny za sześć miesięcy do przodu, żeby mieć spokój. O tym, ile się należy, dowiedzialem się z odpowiedniej tabelki na stronach Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, gdzie trzęsą się ponoć okropnie, bo jak już ten rząd powstanie, to na jego pierwszym stosie ma być spalona pani Waniek razem ze świtą innych czerwonych członków-ministrów Rady. Transmisja będzie w TVP, w ramach wypełniania misji publicznej.
Po tygodniu dostałem pocztą ręcznie wypisaną powiestkę: „Dział „Kartoteka RTV” informuje: wpłynęła wpłata za abonament RTV na kwote 91,90. Prosimy o kontakt telefoniczny celem ustalenia numeru książeczki opłat RTV. Kierownik Działu Kartoteka RTV w Warszawie”, wz, podpis nieczytelny.
Zadzwoniłem. Miła pani powtórzyła pytanie, a ja miło odpowiedziałem, że książeczki nie mam. - Jak to? - zatkało moja rozmówczynię. - Tak to, nie posiadam, bo rejestrowanie radia i telewizora uważam za totalitarny wymysł. Za Hitlera odbierali radia, za Stalina wieszali szczekaczki na słupach i przewodowe radia w domach, żeby słuchać tylko jednego programu. Abonament płacę, bo takie jest prawo, ale rejestrować moich trzech telewizorów i nie wiem ilu radioodbiorników nie będę. Takie mam przekonania.
- Nie musi pan wszystkich, tylko jeden – jęknął głos w słuchawce. Nie odzywałem się, wiec pani dodała z rezygnacją: -To ja przełączę do kierownika.
Pani wyższa rangą była też miła, ale nie zdołała mnie zmiękczyć. - Bez książeczki nie możemy zaksięgować pana wpłaty – powiedziała wreszcie. - To ją odeślijcie, a ja będę miał dowód, że abonament zapłaciłem, ale nie chcieliście go przyjąć.
Minął miesiąc, abonamentu nie odesłali, czemu się nie dziwię, bo skoro tylko co drugi obywatel go płaci, to każde pieniądze dla prezesa Dworaka są na wagę tych reklam, za którymi tak bardzo się ugania, że finansują mu dwie trzecie kosztów firmy.
A ja tymczasem sprawdziłem, co naprawdę jest na ten temat w ustawie o radiofonii i telewizji. Okazało się, że art. 48 mówi iż za używanie odborników radiowych i telewizyjnych „pobiera się opłaty abonamentowe”, ale następny art. 49 powiada, iż te odbiorniki podlegają zarejstrowaniu „dla celów pobierania opłat za ich używanie”.
I tu jest pies pogrzebany. Ustawa napisana jest w duchu państwa, które ciągle chce „pobierać”, ale nie ma już do tego środków. Warczy, ale nie ma zębów. Trzeba to zmienić, obywatele mają sami płacić, a państwo może tylko wyrywkowo to sprawdzać. Jak? To wcale nie takie trudne.
Opłatę można wnieść bez zarejstrowania odbiornika, co udowodniłem. A więc rejestr należy zlikwidować, bo to kompletna fikcja: rejestruje się jeden aparat z wielu, które są w każdym gospodarstwie domowym, zaledwie co dwudzieste przedsięborstwo rejestruje telewizor stojący w gabinecie szefa, a idę o zakład, że nikt nie płaci za radia w samochodach służbowych, choć teoretycznie trzeba wnosić opłatę za każde z nich. Wystarczy sprawdzić, czy robi to Kancelaria Sejmu, który uchwalił to księżycowe prawo.
Dlatego mam dla rządu POPIS-u, kiedy już wreszcie powstanie, taką propozycję: na początek skreślcie z prawa i z życia „Karoteki RTV”. Płaćmy tę daninę na Dworaka na poczcie czy w banku i odnotowujmy to w zeznaniu podatkowym. Jak nas urząd skarbowy złapie na kłamstwie, sprawdzając firmę czy zeznanie (trzeba będzie pokazać dowód wpłaty) – to łupnie solidną karę (obecnie jest to trzydziestokrotność abonamentu).
Gwarantuję, że przybędzie od tego pieniędzy, a ubędzie biurokracji, za co przepraszam jedynie miłe panie z Działu „Kartoteka RTV”. Mam jednak nadzieję, że dynamizm braci K. pomoże przyspieszyć polskiej gospodarce i dzięki temu znajdą inną pracę. A gdyby tak się nie stało, to socjalny charakter rządu pomoże im jakoś przetrwać.