Zadzwonil do mnie wczoraj ktos znajomy z pytaniem kto wybrał nowego prezydenta, bo wszyscy których on zna, głosowali na Tuska. No właśnie, ja jestem w podobnej sytuacji i sądzę, ze nie tylko ja. Nie znam też za wielu tych, ktorzy nie głosowali na nikogo, a to przecież połowa Polaków. Wyborcow Lecha Kaczyńskiego znam z telewizora, gdzie mówili, że będzie lepiej, dlatego na niego głosowali. Chciałbym w to wierzyć, ale nie potrafię.
Wczorajszy wywiad w TVP pokazał, że media nie będa za nowym prezydentem przepadać. Walęsa potrafil chlapnąć jakieś barwne zdanie, poza tym miał charyzmę, Kwaśniewski wdawał się w długie wywody, chcąc przekonac do siebie dziennikarza, a Kaczyński mówi że tak ma byc, bo on tak uważa i koniec. To nie jest gwiazda mediów, oj nie.
Dziesięć lat temu, po wyborze Kwaśniewskiego, ze złości pojechałem na Słowacje. Kilka dni łażenia po górach dobrze mi zrobiło na odreagowanie wyborczej kampanii. Dzisiaj lecę do Mongolii - tak się złozylo, odleglośc nie jest miara rozczarowania, ale cos pewnie w tym jest. Wracam za ponad tydzień, ciekawe do jakiej Polski, z jakim rządem, jaką koalicją?
Na razie pierwszy krok przez Moskwę, pięć godzin na Szeremietiewie. Brr...