Strona główna Kontakt English Version
 
Rzetelne media Kim jestem Co myślę Tłumaczenia, guide Linki Ajaks Bed & Breakfast
 
   
.: CV
.: Artykuły
.: Zdjęcia
.: Blog

. BLOG

26 listopada 2005, sobota

Mongolia minęła, udało mi się powrócić z Ułan Bator – w innej części tej strony powinien już być artykuł opisujący moje tamtejsze zdziwienia (po angielsku), który napisali młodzi dziennikarze z tygodnika „Mongol Messenger” (uświadomili mi, że już zaczynam robić za dziadka, nie tylko być nim – Klaudia skończyła 18 listopada dwa latka), więc nie będę się powtarzał.

Ostatnie dni wypełnia mi wydanie książki o Ukrainie – też do poczytania osobno na tej stronie, ale nie o tym jak do tego doszło. Pomysł jest sprzed ponad roku – wtedy dostałem się na listę obserwatorów OBWE i pomyślałem sobie, że to wspaniała okazja do zapisania wrażeń, nie tylko moich zresztą. Przekonałem do pomysłu kilku dziennikarzy, ale apel o spisywanie obserwacji obserwatorów rozszedł się szerzej i w styczniu 2005 roku dostałem 40 relacji. Potem skończyła się moja praca w SDP, brakowało mi czasu na ich opracowanie (nie można w każdej czytać jak wyglądało otwarcie punktu wyborczego i jaki był tłok przy zdawaniu dokumentów), a przede wszystkim nie mogłem znaleźć chętnego do wyłożenia 20 tysięcy złotych na wydanie tej książki. I tak zeszło do sierpnia, kiedy w przypływie finansowego optymizmu postanowiłem wydać ją sam.

Dzięki pomocy kilkorga wspaniałych ludzi udało się - od 18 listopada książka „Ukraina 2004 – relacje polskich obserwatorów wyborów prezydenckich” jest w kilku warszawskich księgarniach (przez Google wyskakuje księgarnia Prusa), można też zamówić ją na tej stronie, wyskakuje także moja rozmowa o niej w I Programie Polskiego Radia. W piątek osiemastego listopada odebrałem od drukarza na Foksal pierwszych 100 egzemplarzy, potem kolejne 80 i 240, a w poniedziałek powinna być następna setka.

Tak wygląda proza życia wydawcy – bagażnik własnego samochodu, kolędowanie po Kolejowej (księgarski hurtowy Broadway) i zamówienia na 60 sztuk z rabatem 45 proc. i płatnościami najwcześniej po 60 dniach od dostawy. A cały nakład to 750 kg do przerzucenia i do rozwiezienia – na magazyn tego co zostanie na dłużej pewnie zostanie zajęta toaleta dla gości w moim mokotowskim mieszkaniu.

Ale to wcale nie znaczy, że się martwię i narzekam. Przeciwnie - jestem zmęczony, ale zachwycony. Tak łatwo jest przecież mieć wspaniałe pomysły, gadać o nich, narzekać, że się marnują, mieć za złe innym, że nas nie doceniają, nie wspierają, nie pomagają. Poł roku tak robiłem, a dziś mam w nosie wszystkich życzliwych, współczujących i zatroskanych, ale nie mogących. Pokazałem im, że jednak można i teraz nie ugnę się nawet pod ciężarem trzech czwartych tony wydrukowanych książek – sprzedam je, rozdam je, pójdą do ludzi, będą żywym i prawdziwym zapisem tego, co rok temu zrobiliśmy w ramach i dla Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie.

Myśłałem sobie o tym, kiedy oglądałem w piątek w kinie Lab ZUJa (Zamku Ujazdowskiego) film: „Ukraina: wyrwanie się ku demokracji” w reżyserii Ludmyły Nemyrii, pokazywany w ramach imprez „Warszawa2005: pomarańczowa rewolucja rok po”. Było w nim wszystko: otrucie Juszczenki, śledzenie go przez tajne służby, wyborcza propaganda i fałszerstwa przy urnach, nawet serwery w pałacu Kuczmy zamiast w Centralnej Komisji Wyborczej, były namioty na Majdanie, wzruszające wypowiedzi zwyczajnych Ukraińców i specoddziały ochraniające centra władzy.

A potem, nagle, w ósmym bodajże dniu protestu – nie wiadomo skąd – wylądował w Kijowie okrągły stół, przy którym spotkali się Juszczenko i Janukowycz w asyście Kuczmny. Ani słowa o Kwaśniewskim, o Adamkusie, o Solanie, których zresztą było widać przy tym stole, ani słowa i ani obrazka Wałęsy, Buzka, Bujaka, pozdrawiających i przemawiających do ludzi na Majdanie. Gdyby nie to, że tam byłem, że widziałem to na własne oczy, to bym tego braku w bardzo profesjonalnie zrobionym filmie, z wersją ukrainską i angielską, może nie zauważył. A tak, to szlag mnie trafił: minął zaledwie rok i już tak bezczelnie fałszują historię? Przecież to porozumienie nie spadło z nieba i ludzie na Majdanie doskonale o tym wiedzieli, słyszałem jak skandowali: Polsza! Polsza! jak nam dziękowali, jak cieszyli się z polskiego poparcia. I co – jak u Putina na placu Czerwonym w 60 lat po zakończeniu wojny – zostaliśmy skreśleni, bo już nie pasujemy do legendy wielkiego narodu ukraińskiego, który samodzielnie wywalczył prezydenturę dla Juszczenki?

Szanowna pani Ludmyło - chętnie bym panią spytał, gdzie się pani nauczyła robić taką propagandę. I dla kogo pani ją robi?

Już tylko z tego jednego powodu warto było wydać tę książkę.

do góry



Komentarze:



Dodaj komentarz
Imię:


Adres e-mail:


Komentarz:


Jeżeli nie widzisz tego obrazka kliknij odœwież i spróbuj ponownie

Przepisz kod z obrazka:
:: 24 września 2008
:: 5 maja. 2008
:: 20 kwietnia 2008, niedziela
:: 14 kwietnia 2008
:: 24 marca 2008, poniedziałek Wielkanoncy
:: 18 stycznia 2008, piątek
:: 25 grudnia 2007, pierwszy dzień świąt
:: 13 grudnia 2007, czwartek
:: 11 grudnia 2007, wtorek
:: 9 grudnia 2007, niedziela
:: 4 grudnia 2007, wtorek
:: 30 listopada 2007, piatek
:: 25 listopada 2007, niedziela
:: 20 listopada 2007, wtorek
:: 16 listopada 2007, piątek
:: 11 listopada 2007, niedziela
:: 7 listopada 2007, środa
:: 4 listopada 2007, niedziela
:: 29 października 2007, poniedziałek
:: 26 września, środa, dzień Poya
:: 27 lipca 2007, piątek
:: 18 lipca 2007, środa
:: 22 czerwca 2007, środa
:: 11 czerwca 2007, poniedzialek
:: 6 czerwca 2007, środa
:: 5 czerwca 2007, wtorek
:: 30 maja 2007, środa
:: 25 maja 2007, piątek
:: 14 maja 2007, poniedziałek
:: 10 maja 2007, czwartek
:: 9 maja 2007, środa
:: 24 kwietnia 2007, wtorek
:: 11 grudnia 2006, poniedziałek
:: 27 listopada 2006, poniedziałek
:: 8 listopada 2006, środa
:: 3 listopada 2006
:: 2 listopada 2006
:: 30 października 2006
:: 25 września 2006, poniedziałek
:: 21 września 2006, czwartek
:: 14 września 2006, czwartek
:: 13 września 2006, środa
:: 12 września 2006, wtorek
:: 1 czerwca 2006, czwartek
:: 31 maja 2006, środa
:: 23 lutego 2006, czwartek
:: 9 lutego 2006, czwartek
:: 18 stycznia 2006, środa
:: 26 listopada 2005, sobota
:: 25 pażdziernika 2005, wtorek
:: 5 pażdziernika 2005, środa
:: 28 września 2005, środa
:: 27 września 2005, wtorek
:: 24 września 2005, sobota
:: 29 sierpnia 2005, poniedziałek
:: 24 sierpnia 2005, środa
:: 19 sierpnia 2005, piątek
:: 16 sierpnia 2005, wtorek
:: 13 sierpnia 2005, sobota
:: 7 sierpnia 2005, niedziela wieczór
:: 20 maja 2004, czwartek
:: 15 maja 2004, sobota
:: 13 maja 2004, czwartek
:: 7 maja 2004, piątek
:: 30 kwietnia 2004, piątek

strona główna : kim jestem : co myślę : tłumaczenia, guide : linki : kontakt : english rzetelne media : bed & breakfast
  2005 © Maciej Jagielski. Wszelkie prawa zastrzeżone.