Trafiła mi sie ostatnio gratka: przekonalem sie na własnej skórze o skali manipulacji polityków PiS. Niby wiadomo, ale przyszpilić ich udaje się nie za często. W ubiegły piątek, 3 lutego byłem w TVN24 poproszony o komentarz do osławionej podwójnej konferencji prasowej liderów PiS, Samoobrony i LPR-u - wpierw dla Radia Maryja, Telewizji Trwam i Naszego Dziennika, potem dlla pozostałych mediów.
Powiedziałem to, co oczywiste - że emocjonalny bojkot tej drugiej imprezy przez sejmowych dziennikarzybył dobrym przykładem środowiskowej solidarności, że zadziwia mnie uległośc PiS-u wobec mediów ojca Rydzyka i że parafowanie i podpisywanie tego samego dokumentu przez tych samych ludzi co kwadrans jest farsą.
Wieczorem nie oglądałem programu TVN24, a tymczasem poseł PiS, Karol Karski objaśnił w nim widzów, że jestem człowiekiem kompletnie niewiarygodnym - bo byłem w Unii Demokratycznej, w Kongresie Liberałów, a obecnie jestem w Platformie, więc jaki tam ze mnie analityk mediów i były dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Jestem zwyczajnym funkcjonariuszem Platformy, którego ta rzuciła na media.
W pierwszej chwili zlekceważyłem te bzdury, ale po kilku dniach, gdy kolejna osoba spytała mnie o rewelacje Karskiego, napisałem do TVN24, ze to wszystko bujda, bo w żadnej z tych partii nie byłem, a do CMWP wybrałi mnie i odwołali po dwóch latach dziennikarze z SDP, a nie poltycy.
Zadzwonłem jeszcze do Piotra Marciniaka z TVN24 , który prowadził tę rozmowe i uzyskałem obietnicę, że jak znowu będzie miał Karskiego u siebie, to mu to wypomni. Czyli może za pół roku. Poczułem, co to znaczy domagać się sprostowania, szczególnie w mediach elektronicznych.
A wczoraj na własne oczy ujrzałem kolejnego kłamce - posła Jacka Kurskiego. co zreszta dziwić nie powinno. W programie "Debata", ostatnim prowadznym przez Kamila Durczoka w TVP (pożegnał się i powiedział do zobaczenia, ale wyraźnie nie było mu wolno wyznać gdzie) Kurski zarzucil wszystkim mediom, że przez cztery lasta ukrywały nagranie pijanego prezydenta Kwaśniewskiego nad grobami oficerów w Charkowie, bo taki był zasięg wladzy Pałacu.
Wyobrażam sobie furię Tomasza Lisa. To prawda, że w telewziji Kwiatkowskiego tej taśmy nie pokazano bardzo długo, ale w TVN dzieki naciskom Lisa została ona wyemitowana w tydzień po skandalu, z wyjaśnieniami ministra Kalisza, że prezydent zachorował na goleń (do picia Kwaśniewski przyznał się ostatecznie dopiero odchodząc z urzędu).
Niestety, ani prowadzący Kamil Durczok (a zaplusowałby w swojej nowej stacji), ani Grzegorz Gauden nie obnażyli kłamstwa Kurskiego, i wiadomośc poszła w lud. I o to chodziło, o czym zreszta mówił otwarcie tropiciel dziadków z Wehrmachtu: kłamac, bo ciemny lud to kupi, a sprostowania nikt nie zauwazy, jeśli w ogóle ono będzie.
Ciekawe, czy planowany przez PiS Instytut Monitorowania Mediów uznałby tę sprawę za godną uwagi?