Codziennie staram sie oglądac głowne programy informacyjne TVP, Polsatu i TVN. We wczorajszych, mimo rozruchów w Budapeszcie i więdniecia koalicji w Warszawie, jeden material byl naprawde poruszający: opowieśc o zwyczajnym człowieku gdzies z Polski, który mial iść do wiezienia na 11 dni za niezapłacenie kilkuset złotych za prąd, który ktos (moze i on) zużyl w budynku do niego należącym.
Czterdziestoparoletni męzczyzna pogodził sie, że musi dlug odsiedziec, choć pracuje, a jego dzieci spłacily juz część należności z pieniedzy na buty i przybory szkolne. Na czas aresztu nimi zajmie się zreszta pogotowie oiekuncze, ale kto zajmie się koniem i żrebakiem, które przygarnął? - Wziałbym do więzienia, ale szkoda konia - mowil bohater.
Napisalem do TVN, ze zapłace te kare, niech podadza konto.
Dzis dostalem odpowiedz z dzialu wspolpracy z widzami: "Uprzejmie informuje, ze reporeterzy naszej stacji zapłacili grzywne pana Andrzeja Cyprjanskiego".
Brawo za dziennikarską robote i jeszcze wieksze - za serce.