Sobota, 22 czerwca 2007
Sporo czasu minelo od ostatniego wpisu, ale mam usprawiedliwienia: podrozowalem dwa razy do Kandy i na Sigirije (skala 200 metrowej wysokosci, na ktora wspina sie po obejrzeniu po drodze niezwyklych freskow: pieknosci o silikonowych, nagich piersiach z szostego wieku naszej ery), a co najwazniejsze - przezylem awarie laptopa, w ktorym padla klawiatura. Pisze teraz na zewnetrznej, ale nie mam polskich znakow, w kazdym razie nie jest latwo mi pisac z nimi, musze przestawiac sie na inny uklad klawiszy, wiec na razie sobie to daruje.
Z turystami nadal kiepsko, cykaja po kilkoro tygodniowo, wiec mam zajecie na dwa-trzy dni, ale dobre i to po tych akcjach odstraszajacych LTTE. Juz wiem, ze podobnie bedzie w lipcu a moze poprawi sie w sierpniu, jako ze zapowiedziano ponowne otwarcie lotniska w Kolombo na cala dobe, co bedzie znakiem normalizacji sytuacji.
We wtorek i srode w tym tygodniu bylem na wycieczce z malzenstwem z Wroclawia, ktorzy odwiedziali Sri Lanke prawie w cwierc wieku po swoim pierwszym tu pobycie, w polowie lat ’80. Najsmutniejsza ich obserwacja: poza modelami samochodow niewiele sie zmienilo. Ta sama bieda. W dziesiejszym Daily Mirror potwierdza to przytaczana tu statystyka: dochod na glowe mieszkanca Sri Lanki w latach 1960-2006 zwiekszyl sie ze 142 do 1355 dolarow, czyli okolo dziesieciokrotnie. W tym samym okresie Singapur pomnozyl swoj dochod na mieszkanca 65 razy (435/28544), a Korea Poludniowa az 275 razy (z 87 dol. do 24 tysiecy). Ciekawe, jak podobne liczby wygladaja dla Polski – z braku internetu sprawdzic nie moge, ale postaram sie.
Co u nas poszlo zle? - pyta autor artykulu, Nimal Perera, przewodniczacy Joint Business Forum Sri Lanki. Odpowiedz jest bardzo ciekawa, choc nie w pelni sie z nia zgadzam. Za niepowodzenie swojego kraju autor obwinia: wojne z Tamilskimi Tygrysami, postawienie na zbyt drogie zrodla energii (ropa zamiast wegla, ktory tu jest), polityke jezykowa, skomplikowany system wyborczy, korupcje, anarchie prawna.
Nie zgadzam sie ze zrownaniem z decyzjami politycznymi decyzji ekonomicznej, jaka byloby postawienie na wegiel, jako podstawowe zrodlo energii. Kraje, z ktorymi porownuje sie Sri Lanke dzialaja takze w otoczeniu drogich zrodel energii, takze nie maja jej zrodel wlasnych, a poza tym dlugi, 46 letni okres porownawczy obejmuje w wiekszosci lata, w ktorych energia z ropy byla bardzo tania. Energia z ropy, a nie z wegla to nie prawdziwa przyczyna porazki Sri Lanki, choc rzeczywiscie cena energii nalezy to do najwyzszych na swiecie. Wiekszosc pozostalych przyczyn ma natomiast swoje zrodlo w jednej politycznej decyzji nacjonalistycznych politykow z 1956 roku.
Nimal Perera pisze:„Jest rzecza ogolnie znana, ze swoj szybki rozwoj gospodarczy Indie zawdzieczaja przemyslowi komputerowemu. Zrodlem jego rozwoju jest wysoki standard nauczania jezyka angielskiego w Indiach. Po uzyskaniu niepodleglosci przywodcy tego kraju dbali o utrzymanie poziomu nauczania tego jezyka, nie ulegajac pokusie pseudonacjonalizmu w postaci odwrotu od jezyka miedzynarodowego do narodowego. Angielski pozostal w Indiach jezykiem oficjalnym. W tym samym czasie na Sri Lance dobra nauka angielskiego sprawiala, ze poslugiwalismy sie nim lepiej, niz mieszkancy krajow sasiednich. W dobrych, starych czasach nawet niskiej rangi urzednik panstwowy byl w stanie porozumiec sie po angielsku. Jednak dla doraznych celow politycznych w koncu lat 50. politycy lankanscy zanegowali potrzebe nauki angielskiego i wprowadzili nowa polityke jezykowa. Stracila na niej przede wszystkim mlodziez z biednych rejonow wiejskich, dla ktorej znajomosc tylko syngaleskiego lub tamilskiego oznaczala brak szans na zatrudnienie w sektorze prywatnym. Ci mlodzi ludzie szukali wiec posad w administracji rzadowej, powodujac upolitycznienie i zbedne mnozenie tych stanowisk, nie majac szansy na znalezienie pracy za granica czy w kraju, ale dla firm miedzynarodowych. Dodatkowo Tamilowie utracili szanse na prace w sektorze publicznym, co bylo poczatkiem ich powszechnej frustracji. To byl jeden z podstawowych powodow kryzysu, w jakim znalazla sie dzisiaj Sri Lanka. W opinii wielu polityka jezykowa poczynila najwieksze, choc niewidoczne na pierwszy rzut oka, szkody naszemu krajowi”.
Cytat dlugi, ale wart przytoczenia. Moje codzienne obserwacje potwierdzaja te analize: do dzisiaj wiekszosc mlodych ludzi, z ktorymi rozmawiam w stolicy kraju, zna angielski zaledwie pobieznie, a pisze w tym jezyku z takimi uproszczeniami, ze Szekspir nie tylko sie przewraca, ale chyba wiruje w swym grobie ze zgrozy. Bledy jezykowe w szyldach, reklamach, drukach sa przedmiotem zartow cudzoziemcow, a nawet drukowanych wydawnictw (z Rough Guide: smak sweat and sour – spocony i kwasny zamiast sweet and sour – slodko/gorzki). Zrozumienie przewodnikow lankanskich wymaga znajomosci kontekstu spraw, o ktorych mowia, bo ich wymowa nie odroznia wielu angielskich liter i ich kombinacji. No, ale od kogo maja sie jej nauczyc, skoro od czasow nowej polityki jezykowej przez dziesieciolecia nie ksztalcono tu wlasciwie nauczycieli angielskiego. I w rezulatcie ci ktorzy sa, ucza kolejne pokolenia dialektu „Sringlish” zamiast jezyka Shakespeara czy Tennesee Williamsa.
Ten wpis dedykuje ministrowi Romanowi Giertychowi, a jeszcze bardziej - jego krytykom. Majstrowanie przy systemie edukacyjnym dla doraznych korzysci przez nacjonalistycznych politykow z moze przyniesc tragiczne skutki, choc byc moze dopiero za kilkadziesiat lat. A jakie skutki dla demokracji moze przyniesc majstrowanie przy jej podstawowych mechanizmach?
I jeszcze drobiazg, zeby nie uciekl, takze z dzisiejszego Daily Mirror: rzad Sri Lanki liczy sobie obecnie 110 ministrow i wiceministrow. Kazdy z nich ma prawo od tysiaca dolarow miesiecznie na koszty mieszkania, o ile nie mieszka w rezydencji panstwowej. Ogloszen mieszkan powyzej 700 dolarow miesiecznie nie spotkalem, musza wiec to byc wspaniale apartamenty lub luksusowe wille. Ci, ktorzy mieszkaja w rezydencjach panstwowych, placa za wode i elektrycznosc 10 dolarow miesiecznie. Koszt samej elektryczosci w domu wynajmowanym przez znajomych za 150 dolarow miesiecznie, wynosi szesc razy tyle i le placi minister z liczna oczywiscie rodzina.