Wczoraj wizyta w krajowym katolickim seminarium duchownym w Ampitiya koło Kandy. Może nawet nie tyle wizyta, co wyprawa, bo wcale nie miałem pewności, czy będzie to miejsce opisywane w kościelnych źródłach jako założone przez biskupa Władysława Michała Zaleskiego. Dowiedziałem się o nim z tablicy pamiątkowej w Ostrej Bramie, w Wilnie, gdzie się urodził. W latach 1892 do 1916 biskup Władysław Michał Zaleski był delegatem apostolskim w Indiach i najwyższym rangą Polakiem-dostojnikiem kościoła powszechnego przed Janem Pawłem II.
Na szczęście informacje się potwierdziły. Pojechaliśmy kilka kilometrów za Kandy, drogą przez wieś Ampitiya, autobus stanął bo dalej wąską, kręta drogą pojechac już nie dałby rady, i po spacerze pod górę, piękną idącaą zakosami drogą wśród palmowego buszu, zza kolejnego zakrętu wyłonił się trzypiętrowy budynek seminaryjnego hostelu, a dalej solidne mury XIX-wiecznej budowli, dzieła polskiego duchownego, który zawędrował tu w 1892 roku z polecenia papieża Leona XIII, by przygotowywać miejscowe, hinduskie duchowieństwo do szerzenia wiary katolickiej w krajach Azji. Seminarium otworzył już po roku, na razie w wynajętych budynkach, ale budowa w Ampityji ruszyła w 1895 roku, a seminarium otwarto jeszcze przed końcem XIX wieku.
Oprowadzał nas po nim ksiądz-kronikarz, znający doskonale zasługi naszego rodaka. Biskup Zaleski zakupił ponad 300 hektarów palmowego buszu, dzieki czemu miejscowi chłopi postawili na przedmieściu Kandy domy zwane Zaleski-town. On zaś, tnąc chaszcze, wystawił budynki seminarium służącego nie tylko Cejlonowi, ale całym Indiom, które wówczas, jako kolonia brytyjska, stanowiły jedność z obecnym Pakistanem i Bangladeszem. Do 1909 roku wyświęcono tu pierwszych 100 hinduskich kapłanów, a kolejnym celem życia biskupa Zaleskiego stały się starania o beatyfikację Josepha Vaza, hinduskiego kapłana, który stanowił świetny przykład życia dla lokalnych księży. Jego marzenie spełniło się w 1995 roku za sprawą polskiego papieża, który beatyfikował księdza Vaza jako „Apostoła Sri Lanki” podczas swojej pielgrzymki do tego kraju.
Biskup Władysław Michał Zaleski zmarł w 1917 roku w Rzymie, ale zgodnie z jego ostanią wolą, jego prochy zostały przywiezione do Ampityi, a w 1955 roku, kiedy seminarium dla księży hinduskich przeniesiono do Puli w Indiach, 100 km na południe od Bombaju, jego szczątki biskupa Zaleskiego powędrowały tamże. W Ampityi kształci się obecnie księży katolickich dla Cejlonu. Studiuje tu 300 alumnów, 200 skierowanych przez biskupów diecezjalnych i 100 zakonników.
Portret biskupa Władysława Michała Zalewskiego wisi na honorowym miejscu w korytarzu seminarium na parterze. Z ciemnego zdjęcia przenikliwie spogląda dumny, energiczny, szczupły mężczyzna z bródką, w narzuconej na sutannę pelerynie, udekorowany licznymi orderami. Biskup Zaleski opublikował wiele prac naukowych, a jego pamiętniki – podobno arcyciekawe - w 1997 roku wydał Uniwersytet Warszawski.
Poza zdjęciem i pamięcią tutejszych księży (spotkaliśmy 85–letniego emerytowanego zakonnika-wykładowcę z Bretanii, który zwierzył mi się się, że nasz rodak nie lubił, niestety, oblatów, do których on należy) pozostał po nim wielki, pokryty złotą koszulką obraz Matki Boskiej w kościele w Ampityi, położonym u stóp seminarium. Weszliśmy, zaśpiewaliśmy kolędę, ksiądz nas uroczyście pobłogosławił, ale gdy poźniej, po ochłonięciu ze wzruszenia tą chwilą, dokładniej przyjrzałem się zdjęciu obrazu, dostrzegłem, że wcale nie przedstawia on Matki Boskiej z Ostrej Bramy – brakuje u dołu półksiężyca, nie ma też na ręku Dzieciątka. Kolejna zagadka?
Inne pomniki energii i wytrwałości biskupa Zaleskiego, szkoły katolickie, które poza seminarium wybudował w Ampityi, zostały przez Sri Lankę upaństwowione i służą obecnie innym wyznaniom lub oświacie powszechnej, przez co teren seminarium skurczył się do 90 hektarów, ale i tak pozostaje imponujący. Mieści piękne, starannie utrzymane ogrody i dwa boiska, na których alumni grali w krykieta, ale i w piłkę nożną, zapraszając nas do pokopania z nimi.
Przed naszą wycieczką był tu w połowie lat 90 polski ambasador, na 50-lecie otwarcia seminarium narodowego.