Strona główna Kontakt English Version
 
Rzetelne media Kim jestem Co myślę Tłumaczenia, guide Linki Ajaks Bed & Breakfast
 
   
.: CV
.: Artykuły
.: Zdjęcia
.: Blog

. BLOG

25 listopada 2007, niedziela

Podjąłem decyzję: wracam na święta, to znaczy - wracam ze Sri Lanki. Dlaczego? Można się uśmiać: bo ukradli kibel. Stał sobie w ogrodzie na werandzie, w składziku, gdzie wepchnąłem go z mozołem na pierwszej fali urządzania domu (następnej już, oczywiście, nie było), a ważył swoje, bo nawet go nie podnosiłem, tylko przesuwałem w kartonie. I właśnie wczoraj stwierdziłem, że zniknął. Były i wcześniejsze sygnały tajemniczych odwiedzin: zniknęły także orzechy kokosowe a mojej jedynej ogrodowej palmy, ułożone przy ceglanej ścieżce, poruszona była jedna cegła - jakby ktoś szukał pod nią klucza do domu, ale nie przywiązywałem do tego większej wagi.

Zniknięcie kibla oznacza jednak, że ktoś, a pewnie i kilka osób, buszuje po ogrodzie, kiedy nikogo nie ma w domu, wynosi i przerzuca przez wysoki, trzymetrowy płot ciężkie rzeczy, takie jak ten kibel właśnie. Od tego tylko krok do okradzenia domu - a jest w nim laptop i pieniądze, pozamykane, ale to przecież nie ma znaczenia, jak ktoś się włamie, to już dorwie to, co jest wyłamując kolejne zamki. A tak naprawdę to nawet włamywać się nie trzeba, bo jedno z okien nie ma kraty, więc wystarczy przejść dachem, by dostać się do domu bez naruszania żadnego zamka. Sprawdziłem też, co jest za płotem, od strony linii kolejowej – otóż są bieda-domki przyklejone do niego, czyli wspięcie się na płot jest bardzo łatwe.

Gdzie indziej przeprowadzić się nie mogę, bo tu wynajmuje się mieszkanie na rok i płaci za ten rok z góry kaucję, a poza tym miesięczne raty - więc na pięć miesięcy, ktore mi zostało do skończenia kontraktu w kwietniu, to nie ma sensu. Jest oczywiste, że pieniędzy z kaucji bym już nie odzyskał, więc mieszkanie za powiedzmy 200 dolarów miesięcznie kosztowałoby realnie 800. Na to po prostu mnie nie stać, bo w pracy zarobki nadal są średnie, za to konflikty nieustające, o każdy drobiazg się muszę wykłócać, to tylko szarpie mi nerwy.

W sumie: moje poczucie osobistego bezpieczeństwa zostało tak naruszone, że nie chcę tego dłużej wytrzymywać. Śpię jak mysz pod miotłą, budzi mnie pies sąsiadów, szczekający nawet jak się przewracam z boku na bok (ma budę tuż za płotem, o trzy metry od okna, pod którym śpię), domowy waran, który nocą tupie po dachu, przejeżdżąjące z ogłuszającym hukiem pociągi, rozmowy sąsiadów, wszystko. Tylko szczur, zjadający kolejne kostki mydła w łazience mi nie przeszkadza, odkąd wystawiam za drzwi kosz ze śmieciami, bo przedtem w nim szeleścił. Wstaję niewyspany i zestresowany.

To już nie ma sensu – licząc do świąt, będę tu prawie 8 miesiecy. Wystarczy. Nie jestem panikarzem, ale ktokolwiek tu przyjdzie, ostrzega mnie przed narkomanami, którzy za forsę na działkę są w stanie zrobić wszystko. Co prawda rzadko zdarzają się rabunki połączone z napadem, ale wolę nie ryzykować. Okolica torów uchodzi przy tym za najbardziej niebezpieczną.

To były refleksje na mój wczorajszy, urodzinowy dzień. Od dzisiaj, starszy o rok, zaczynam przygotowania do nowego rozdziału życia.

do góry



Komentarze:



Dodaj komentarz
Imię:


Adres e-mail:


Komentarz:


Jeżeli nie widzisz tego obrazka kliknij odœwież i spróbuj ponownie

Przepisz kod z obrazka:
:: 24 września 2008
:: 5 maja. 2008
:: 20 kwietnia 2008, niedziela
:: 14 kwietnia 2008
:: 24 marca 2008, poniedziałek Wielkanoncy
:: 18 stycznia 2008, piątek
:: 25 grudnia 2007, pierwszy dzień świąt
:: 13 grudnia 2007, czwartek
:: 11 grudnia 2007, wtorek
:: 9 grudnia 2007, niedziela
:: 4 grudnia 2007, wtorek
:: 30 listopada 2007, piatek
:: 25 listopada 2007, niedziela
:: 20 listopada 2007, wtorek
:: 16 listopada 2007, piątek
:: 11 listopada 2007, niedziela
:: 7 listopada 2007, środa
:: 4 listopada 2007, niedziela
:: 29 października 2007, poniedziałek
:: 26 września, środa, dzień Poya
:: 27 lipca 2007, piątek
:: 18 lipca 2007, środa
:: 22 czerwca 2007, środa
:: 11 czerwca 2007, poniedzialek
:: 6 czerwca 2007, środa
:: 5 czerwca 2007, wtorek
:: 30 maja 2007, środa
:: 25 maja 2007, piątek
:: 14 maja 2007, poniedziałek
:: 10 maja 2007, czwartek
:: 9 maja 2007, środa
:: 24 kwietnia 2007, wtorek
:: 11 grudnia 2006, poniedziałek
:: 27 listopada 2006, poniedziałek
:: 8 listopada 2006, środa
:: 3 listopada 2006
:: 2 listopada 2006
:: 30 października 2006
:: 25 września 2006, poniedziałek
:: 21 września 2006, czwartek
:: 14 września 2006, czwartek
:: 13 września 2006, środa
:: 12 września 2006, wtorek
:: 1 czerwca 2006, czwartek
:: 31 maja 2006, środa
:: 23 lutego 2006, czwartek
:: 9 lutego 2006, czwartek
:: 18 stycznia 2006, środa
:: 26 listopada 2005, sobota
:: 25 pażdziernika 2005, wtorek
:: 5 pażdziernika 2005, środa
:: 28 września 2005, środa
:: 27 września 2005, wtorek
:: 24 września 2005, sobota
:: 29 sierpnia 2005, poniedziałek
:: 24 sierpnia 2005, środa
:: 19 sierpnia 2005, piątek
:: 16 sierpnia 2005, wtorek
:: 13 sierpnia 2005, sobota
:: 7 sierpnia 2005, niedziela wieczór
:: 20 maja 2004, czwartek
:: 15 maja 2004, sobota
:: 13 maja 2004, czwartek
:: 7 maja 2004, piątek
:: 30 kwietnia 2004, piątek

strona główna : kim jestem : co myślę : tłumaczenia, guide : linki : kontakt : english rzetelne media : bed & breakfast
  2005 © Maciej Jagielski. Wszelkie prawa zastrzeżone.