Ciekawe, jaka była oglądalność półgodzinnego reportażu Wojciecha Cejrowskiego z cyklu „Boso przez świat” nadanego w drugim programie TVP w samo południe pierwszego dnia świąt. Pewnie wystarczająca, by kilka milionów ludzi, siedzących przy rodzinnych stołach, poddanych zostało ideologicznej obróbce przez piewcę absolutnej wolności, o której pan WC ze swadą rozprawiał z peruwiańskiego miasta, gdzie niegdyś działał sam Stan Tymiński.
Między uspokajaniem wnuków i rodzinnymi pogwarkami zdołałem odnotować takie zdanie jak: „nikt mi nie będzie kazał, co i jak mam budować na swoim kawałku ziemi” oraz Cejrowskiego receptę na pogodną starość: być wystawionym przez rodzinę na ulicę, by tam sprzedawać cokolwiek. A jak się staruszek osunie na ziemie, to na pewno ktoś mu pomoże.
O ile drugi przykład, choćby ze względu na mróz panujący za oknem, do takiej alternatywy systemu emerytalnego zbyt wielu widzów chyba nie przekonał, to pierwszy był groźniejszy. „Wolnoć Tomku w swoim domku, na diabła ta cała Unia ze swoimi regulacjami, każdy ma prawo żyć tak, jak mu się podoba” to hasła chwytliwe, jak niegdyś wezwania Stana Tymińskiego czy Andrzeja Leppera.
Otóż nie: każdy ma (prawie) prawo mówić, co mu się żywnie podoba (prawie, bo kilku rzeczy polskie prawo jednak zabrania: szerzenia faszyzmu, komunizmu, nawoływania do nienawiści rasowej, kłamstwa oświęcimskiego), ale nie wszędzie. Na pewno nie w telewizji publicznej i do tego w programie, którego formuła nie daje możliwości dyskusji z tak skrajnymi poglądami. A ten odcinek „Boso przez świat” (nie widziałem innych) był skrajnie upolityczniony, i bardziej szkodliwy od niegdysiejszego „WC kwadransa” tego samego autora. Tam bowiem Pierwszy Kowboj III RP, waląc kubkiem w stół, uprawiał taką samą propagandę, ale wiadomo było, że to autorska audycja publicystyczna. Na szczęście w TVP bywały i inne.
W „Oazie wolności” natomiast bosy podróżnik rzekomo prowadził nas jedynie po dalekim kraju, a w istocie wbijał ludziom do głowy swoje poglądy, tyle że w atrakcyjniejszej oprawie, przez dwa WC kwadranse i wobec znacznie mniej doświadczonej politycznie widowni. Robił wodę z mózgu nieletnim i napędzał dorosłych frustratów współczesnym Stanom Tymińskim. To wszystko za pieniądze z abonamentu, którego prezes TVP broni jak niepodległości.
Im szybciej z tym się skończy, tym lepiej. Krajowa Rado Radiofonii i Telewizji – co ty na to?