Miała byc plaża, a tu pogoda taka, ze lepiej z domu nie wychodzić, co i tak miałem przez cały tydzień. W ramach odrywania się od kompa posadziłem więc w dłuższej balkonowej skrzynce melisę, tymianek, rozmaryn, bazylię, oregano i papryke- miniaturkę, jako zielnik kuchenny podręczny. Pachnie super, żebym tylko nie zapomniał podlewać. Pierwszy raz zilenik powinien przydac sie w poniedziałek, bo wpada Zuzia na inspekcję, bedzie proszony obiad ("posiłek zasiadany" jak ujmują to w niedalekiej mokotowskiej restauracji Papu), poza przyjeżdzają dziś goście do B&B. Własnie pisali z Frankfurtu, że doleca koło 19, więc nie wiadomo co sie może zdarzyć.
A na razie zdarza sie z Cimoszewiczem, jakiś nie konćzacy się serial: dziś po południu była jego konferencja prasowa z Łodzi (nie słuchałem, zakupy), potem pani Piekarska ogłosiła szorstką wymianę listów z posłem Stefaniukiem.
Relacjonując całą sprawe koleżeństwo nie moze powstrzymac się od komentowania: od pierwszych slów czy tutułu wiadomo jakie są sympatie danej stacji, gazety czy nawet dziennikarza. Nazajutrz po ogłoszeniu przez posła Giertycha rewelacji pani Jaruckiej Wyborcza pisala na czołówce o "Nagłym ataku na Cimoszewicza". Rzeczpospolita słusznie dała pierwszeństwo pobiciu swojego dziennikarza w Moskwie, ale też na pierwszej stronie ujęła to całkiem inaczej: "Nowe kłopoty Cimoszewicza" (czyli przypomnienie - wcześniej miał już inne).
Dziś w dzienniku TOK FM-u o dziesiatej rano, zapowiadającym wydarzenia dnia, usłyszałem, że "watpliwości wokół zeznania Cimoszewicza nigdy chyba nie uda sie wyjaśnić". I to ma byc rzetelne dziennikarstwo? Czołówka od razu po tym, jak poseł Giertych coś powie? Brudna kampania wyborcza nie jest polskim wynalazkiem, ale to wlaśnie u nas politycy nie musza sie specjalnie trudzic - brudna robote odwalaja za nich media. Każdy fakt jest od razu komentowany, każdy komentarz jest podstawą nowego faktu. Spirala dezinformacji nakręca się, u zwykłych ludzi pozostaje wrażenie "że X był zamieszany w jakąś aferę" to może lepiej juz głsoowac na kogoś innego.
A Cimoszewiczowi nie odpuszczą - będzie jeszcze wtorkowe przesłuchanie pani Jaruckiej przez orlenowską komisję śledczą (czy ona będzie działała do śmierci ostatniego jej członka, czy tez wybierac będa młodszych i tak w nieskończoność?), więc okazji do komentowania nie zabraknie.Mam tylko nadzieję, że przeczytam równie wnikliwe analizy finansów pozostałych prezydenckich kandydatów - szczególnie Andrzeja Leppera, Stana Tymińskiego (może ktos dotarłby do Gracieli - sądzę, że o "zięciu Chin", a swoim byłym miałaby teraz więcej do powiedzenia), tego Uljasza czy jak mu tam, smutno przyglądającego się nam z plakatów, oczywiście Donalda Tuska i Lecha Kaczynskiego przede wszystkim. To, ze poseł Giertych byc może nie mana nich żadnych papierów (na swgo papę też) nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Zajrzałem dzisiaj do spisu domen. Ta, o której pisałem tydzie temu: andrzejkrajewski.pl jest zarejestrowana na AZ.pl SC Albert Jerka, Andrzej Kostrzewa ze Szczecina.kupiona 9 maja, czyli prawie w czasie kiedy moje prawa do niej wygasły. Nadal dręczy mnie po co ci panowie ją kupili.