Strona główna Kontakt English Version
 
Rzetelne media Kim jestem Co myślę Tłumaczenia, guide Linki Ajaks Bed & Breakfast
 
   
.: deklaracja
.: obserwacje

. OBSERWACJE

26 września 2005 r.

Wybory 2005

Dziennikarze zgodnie oceniają, że kampania była profesjonalna. O ile dobrze rozumiem, profesjonalizm polega na tym, żeby wszyscy kandydaci mieli takie same plakaty, takie same uśmiechnięte rodziny, prezentowali się jednakowo, wyglądali podobnie i żeby biedny wyborca, który rozeznanie polityce ma kiepskie, zgłupiał ostatecznie i ostatecznie utwierdził się w przekonaniu, że polityka to tylko walka o władzę, albo o stołki, jak to dosadnie lud nazywa.

Po wyborach koleżeństwo dziennikarskie załamuje łapki, że taka niska frekwencja. A jak ma być po takiej kampanii, po takich programach telewizyjnych?

Profesjonaliści wiedzą, że wyborca reaguje emocjonalnie, a nie intelektualnie Trzeba więc odwoływać się do haseł, a nie do skomplikowanych programów, które trudno wytłumaczyć w trzech zdaniach, jakie da się powiedzieć w telewizji. Zresztą zwykle da się powiedzieć tylko jedno zdanie. Choć programy związane z wyborami noszą miano debat – a to kandydatów między sobą, a to kandydatów z dziennikarzami, to nawet, jeśli dwaj panowie kulturalnie rozmawiają, też walczą o wrażenie, jakie wywrą, a nie o przekonanie kogokolwiek do czegokolwiek poza sobą.

Prowadzący debaty dziennikarze nie zadają prostego, najprostszego pytania: JAK? Jak pan pani, chce założony cel osiągnąć? Nie pytają o ciąg przyczyn i skutków. O konsekwencje proponowanych rozwiązań. To byłoby przecież nudne. A w telewizji musi się dziać. No i w efekcie w publicznej –misyjnej! telewizji oglądaliśmy programy według wzoru – moim zdaniem najgorszego – Elżbiety Jaworowicz, w którym jest krzyk, łzy, emocje, brakuje natomiast sensu i zrozumienia komu i co chodzi.

A jeszcze program I TVP pokazał nam sztukę, napisaną wprawdzie przez Anglika i dotyczącą polityki angielskiej, ale iluż widzów myślało sobie: ależ ta polityka jest świńska!

A jeszcze jedyna bohaterka sztuki, niby sprawiedliwa dziennikarka (a prawdę mówiąc, też świnia), wygłasza lewackie brednie, które mają być ilustracją jej szalonej szlachetności.

Nie wiem, czy przekonywanie ludzi, że polityka to tylko brud, awantury i pchanie się na stołki, przybliża nas do społeczeństwa obywatelskiego, czy oddala?

Czy wrzucanie wszystkich polityków do jednego worka pod tytułem: zła i skorumpowana klasa polityczna, ułatwia obywatelom dokonanie wyboru?

Czy naprawdę w tej klasie Donald Tusk jest taki sam, jak Andrzej Lepper, a Marek Borowski taki sam jak Waldemar Pawlak? Jeżeli są tacy sami, to po co mam wybierać – myśli ten i ów, który jeszcze potrafi logicznie myśleć.

Jaka poprawność polityczna, czy też pseudoobiektywizm nakazuje dziennikarzom unikać własnych jawnie wyrażanych ocen? Tym bardziej, że wprawne ucho i tak wyłowi, komu kibicuje ten czy inny dziennikarz. Czytelnik, widz, czy słuchacz ma przecież prawo poznać opinie i, co ważniejsze, argumenty, na podstawie których ta opinia się kształtuje. Ale musi też wierzyć, że ta opinia kształtuje się we własnym sumieniu wspartym rozumem, a nie innymi czynnikami z sumieniem mało mającymi wspólnego.

Rozpowszechnione jest przekonanie, że w tej polityce, to nic, tylko kłócą się i kłócą. A przecież powinna być zgoda. Czy dziennikarze pomagają skołowanym wyborcom pojmować sens demokracji, którym właśnie jest spór? A okazja była znakomita. PO i PiS prezentowały tak wyraźnie różne wizje państwa, że aż się prosiło dokładnie wytłumaczyć istotę tych różnic.

Ale w tym celu dziennikarz musiałby coś sam wiedzieć. Nie tylko w powodzi wrzasków i krzyków tzw. publiczności pilnować kolejności wypowiedzi i pozwalać politykom mówić, co im się tylko podoba.

Społeczeństwu obywatelskiemu potrzeba jak powietrza politycznego dziennikarstwa śledczego. Takiego, które wyśledzi nie tylko ewidentne kłamstwa, ale które wyśledzi także głupotę polityków. I potrafi ją przy pomocy ekspertów wykazać i udowodnić. Owszem w prasie to się jeszcze zdarza. W mediach elektronicznych, których siła rażenia jest nieproporcjonalnie większa, niemal nigdy.

Elżbieta Misiak

do góry

:: 26 września 2005 r.
:: 26 grudnia 2005
:: 31 lipca 2006 roku
:: Forum Dziennikarzy, maj 2003
:: październik 2003
:: maj 2003
:: październik 2004
:: Warsaw Business Journal, maj 2003
strona główna : kim jestem : co myślę : tłumaczenia, guide : linki : kontakt : english rzetelne media : bed & breakfast
  2005 © Maciej Jagielski. Wszelkie prawa zastrzeżone.