Po wyjaśnieniu przez Europejską Unię Nadawców, że TVP nie dostała nagrody dla najlepszej telewizji publicznej Europy, elektroniczna poczta na Foksal bluznęła jadem: „SDP, wasza postawa jest szmatława... Kto was upoważnił do występowania do EBU? To zdarzenie jest smutnym objawem polskiego piekła i czyni szkody wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej... Jakim trzeba być człowiekiem, żeby pisać takie świństwa o swoim kraju? To jest chamstwo, za które powinno się wam odebrać licencję, jeśli taką posiadacie...”
Nieważne, kto pisał te e-maile, bo ich styl, a nawet układ graficzny jest bardzo podobny. Ważna jest manipulacja, jakiej dokonują podpisani pod nimi panowie Trzciński, Jaszczurowski, Kwaśniewski, Dębiński. Otóż, wymyślając Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, jednocześnie odwołują się oni do patriotycznych zasad: „zły to ptak, co swoje gniazdo kala, brudy pierz we własnym domu, o Polsce mów tylko dobrze, bo Polska to matka”. Te reguły, rzeczywiście szczytne i konieczne, gdy Polski nie było na mapie świata, nie mogą być bezkrytycznie przenoszone do wolnego kraju i stosowane do sprawy, która ani z Polską, ani z patriotyzmem, nic wspólnego nie ma.
Telewizja prezesa Kwiatkowskiego nie jest przecież narodowym skarbem, ale publiczną z nazwy instytucją, która padła łupem politycznej grabieży. Jeśli ta telewizja dostaje nagrodę za pełnienie misji, której nie wypełnia, to wyrażenie zdziwienia wobec tych, którzy tę nagrodę przyznali, dowodzi jedynie troski by ani EBU, ani TVP nie stały się pośmiewiskiem. Arne Wessberg, przewodniczący EBU, doskonale to zrozumiał. W odpowiedzi SDP napisał o manipulacji nagrodą i tytułem, ale ani słowem nie wyraził zdziwienia z powodu naszej reakcji.
W demokracji każdy bowiem ma prawo zabrać głos w każdej sprawie, bez niczyjego upoważnienia i bez żadnej licencji, której stowarzyszenie także nie potrzebuje. Domaganie się zezwoleń na konstytucyjnie zawarowaną wolność słowa dowodzi nieuleczalnego zakażenia naszych korespondentów wirusem totalitaryzmu. Ich głosy idealnie zresztą współbrzmią ze stanowiskiem drugiego dziennikarskiego stowarzyszenia –SDRP – które uważa, że nasz list „nie mieści się w granicach dobrego obyczaju”.
Jak wskazuje nie tylko ta sprawa, ale także badania opinii publicznej, wirus totalitaryzmu w Polsce jest o wiele groźniejszy od SARS: na nowy rodzaj zapalenia płuc zachorowań na razie nie ma, natomiast za komuną tęskni aż co czwarty obywatel.